Kręta droga do prawdziwej miłości ...
|
||||||||||||||||
Mój profilMam na imię Gabriela (Gabi, Gabrynia) mam 13 lat. Mieszkam w Wieliczce, mieście niedaleko od Krakowa. Ten blog jest poświęcony opowiadaniom o TH, w których się nie zakochałam, ale trawię nawet ich muze. To co jest tu napisane jest fikcją, więc proszę nie zwracajcie mi uwag, za to, że wypisuje bzdury :)mój avatararchiwumlinkiulubieniLicznik odwiedzinZajrzało tutaj już 13315 osóbPowered by blog 4u |
15. SnyBez zbędnych wstępów new nocia####################################################### A w niej było napisane : „Wybacz mi mój promieniu słońca, świetle w ciemności, gwiazdo na niebie” Jean Pierre Byłam trochę wzruszona tym, że w taki piękny sposób mnie przeprosił. Chwilę poleżałam myśląc o istnieniu życia, ludzi… czyli bzdurnych filozofiach i wyjaśnieniach zdarzeń, a potem istny koszmar dla personelu szpitala. Mianowicie, przy każdym łóżku jest taki pilot z piętnastoma guzikami, wciskałam każdy po kolei . Zjawiło się 15 kretyńsko ubranych babek i każda po kolei zadawała swoje pytanie : co chce pić, jeść, czytać, jakie chce kwiaty, jaki film chcę obejrzeć itp.. Klikałam te guziki po kilkanaście razy, a personel był już nieźle wkurzony. Chodzili i chodzili, aż w końcu zawołali lekarza, który mi powiedział: - Niech pani przestanie się tak głupio bawić, to wcale nie jest śmieszne !!! Denerwuje pani tylko personel obsługowy, co wcale nie jest wskazane! - No to niech mnie pan stąd wypuści, ja się tu nudzę!!! – powiedziałam nieźle wkurzona i pokazywałam swoje humory - To czemu pani nie korzysta z dostępnych usług, nie ogląda filmów, nie czyta gazet, książek?? – pytał pretensjonalnie lekarz - I pan pewnie myśli, że ja Kyane Mage, będę tracić swój bezcenny czas na robienie głupot, które przynoszą radość wieśniakom ?? Albo mnie facet wypuścisz albo i tu mam całą masę możliwości wyrobię ci opinię, której nikt nie zdoła podważyć ! – Wrzeszczałam na głupiego lekarza, który najwyraźniej nie był szczęśliwy całą tą sytuacją - Dobrze, dobrze … - mówił spokojnym cichym tonem, który najwyraźniej miał go uspokoić, poczym wyciągnął kartkę i przyłożył ją do ściany i zaczął coś nerwowo pisać, pisząc m ryczał co chwilę pod nosem coś w stylu „gwiazdeczka cholerna” lub „współczuję jej innym lekarzom” . Podsunął mi kartkę z długopisem pod nos i rzucił tylko krótkie „podpisz” w moją stronę. Przeczytałam szybko ową kartkę, którą było zwolnienie. Podpisałam ją szybko. Ubrałam się równie błyskawicznie, poczym zadzwoniłam ze swojej komórki po taxi. Przyjechałam do domu, wzięłam szybki prysznic i poszłam spać. Miałam dziwny sen. Było ciemno. Ja chodziłam w mgle i zgubiłam się w ciemności. Nagle pojawiły się dwa światła obok siebie. Wyglądały jak Pierre i Tom. Podeszłam do obydwu świateł i stałam w równej odległości koło nich. Nagle światło - Pierre zgasło, a ja hm trudno powiedzieć jakby paliłam się w Tomie. Obudziłam się dosyć gwałtownie. Wstałam z łóżka wzięłam kolejny prysznic, wypiłam szklankę wody i zorientowałam się, że jest piąta nad ranem. Byłam niewiadomo czym zmęczona i tak po prostu zasnęłam w fotelu. I znów przyśnił mi się dziwny sen. Byłam na środku oceanu, po prostu leżałam . Jakieś sznury oplatały moje ręce, a nad głową latały kruki. Byłe przywiązane do owych sznurów i ciągnęły mnie w stronę wiru. Nagle niewiadomo skąd przyleciał sokół i jastrząb. Miały na sobie obróżki . Sokół miał śnieżno-diamentową, a jastrząb zielono- szmaragdową. Obydwa ptaki miały w pazurach po jednej obrączce z kamieniem w kolorze swojej obroży. Dwie grupy kruków „rozrywały” mnie ciągnąc w przeciwne sobie strony. W skutku tego rozrywania zamieniłam się w pół jastrzębia- pół sokoła . Kruki pociągnęły mnie za sobą w stronę obu ptaków. Szmaragdowy ptak zginął w głębi oceanu, a wraz z nim moja jastrzębia połowa. Wszystkie kruku pofrunęły w różne strony świata, a ja stałam się sokołem i odfrunęłam ku słońcu z diamentowym ptakiem. Obudziłam się na podłodze koło lampy. Była 12. Aż tle spałam. Wzięłam kolejny prysznic. Zjadłam dwa zielone jabłka, ubrałam się i wyszłam do redakcji gazety CAPELLA. Miałam mieć przeprowadzony wywiad, ale jak się okazało straciłam czas. Zrobiłam małą aferę, poczym wyszłam i skierowałam się do centrum handlowego. Wstąpiłam do apteki. Kupiłam tam chyba tonę różnych pierdol, sama nie wiem po co. Wpadłam błyskawicznie do drogerii i też kupiłam jakieś różne rzeczy i tak praktycznie po wszystkich sklepach chodziłam. Na jednym z korytarzy w centrum handlowym spotkałam całą paczkę, mianowicie Tokio Hotel, Pierre ,Andreya , Karie, Lana i jeszcze jakaś blondyna i jakiś blondyn. Przyspieszyłam trochę i wyminęłam ich szybkim krokiem. Niestety swoimi włosami musnęłam Toma i spadła mi z włosów spinka. Ten zaczął wołać : - Zgubiłaś spinkę, zaczekaj !! - Mam takich dużo, chcesz, to weź sobie ! – pozwiedzałam zapominając o tym, że wszyscy znają mój głos. Popędziłam w stronę wyjścia i wsiadłam do taxi. Pojechałam do siebie do domu. Jadąc obróciłam się, a przed centrum stał Tom. Jego wyraz twarzy był całkiem zmartwiony, do czasu gdy przyszła Andreya i pocałowała go namiętnie w usta. Byłam trochę wkurzona, ale czemu, przecież kocham Pierre, a może mi się tak tylko wydaje. Gdy dojechałam do domu, wzięłam prysznic, przebrałam się ze swoich „ciężkich” ciuchów w czarne szorty i górę od bikini, poczym nalałam sobie soku i chwyciłam w rękę zielone jabłko i wyszłam do ogrodu się poopalać. Leżałam sobie na leżaku i myślałam o swoich snach, jakie mają znaczenie „ Przecież w każdym z tych snów Pierre ginął, a ja byłam z Tomem, to nienormalne !!” usiłowałam sobie wytłumaczyć czy tak naprawdę kocham Pierre’ a i co ma z tym wszystkim wspólnego Tom. Wpatrywałam się w chmury w kształcie trzech serc. Jedno z tych serc rozmazało się i pozostały tylko dwa. „Psychika mi nawala” – myślałam . W pewnej chwili ktoś zadzwonił do furtki . Wstałam z leżaka i z jabłkiem w ręku ruszyłam w stronę bramki. Za nią stało TH, Pierre, moje przyjaciółki, i jakaś „blondyńska” parka. Przywitała mnie Andry ( czyt. Andri) : - Kyane, czemu nie mówiłaś, że wychodzisz ze szpitala? - Nie wiem, jakoś tak wyszło – powiedziałam obojętnie wpuszczając grupkę do ogrodu. Weszłam do domu i wyciągałam krzesła, poczym obojętnie powiedziałam – usiądźcie. – nadał wyciągałam krzesła . Nagle ktoś złapał mnie za rękę i powiedział : - Nie przemęczaj się, sam przyniosę – to był Pierre, tak kochany Pierre, nie wiedziałam nigdy co do niego czuję - Przecież się nie męczę, usiądź z innymi. – powiedziałam zupełnie obojętnie - Kyane … - usiłował coś powiedzieć - Siadaj, pogadamy później – przerwałam mu i to mówiąc wyciągnęłam pierwszy raz komplet ogrodowy na polko. Przyniosłam 6 soków i 9 szklanek oraz rożne przekąski. Weszłam do domu i dyskretnie wyszłam tylnym wyjściem za dom, w ulubioną część mojego ogrodu. Była tam kilkuosobowa huśtawka, karton soku o smaku czerwonej pomarańczy i szklanka. Usiadłam, nalałam sobie trochę soku i zaczęłam delikatnie się bujać. Nikt nie wiedział, że tu jestem, nikt nie znał mojego domu. Nagle ni stąd, ni zowąd przyszedł Bill, Bill Kaulitz . I powiedział cicho : - Ja chciałem cię przeprosić, gdybym do ciebie wtedy nie zadzwonił to by się nie stało !! – powiedział, a z jego oka potoczyła się jedna samotna łza, mała łezka - Nie masz za co, gdybym nie zadzwoniła na policję … nie potrafię rozmawiać z twoim bratem, myślę, że wszyscy radzą sobie lepiej w pokojowych rozmowach z Tomem – i tu pierwszy raz zaśmiałam się do Billa , ale ten śmiech był blady, na tyle blady by nie był zbyt szczery, lecz w pewnym sensie wyrażał moje uczucia, więc był szczery. Uścisnęliśmy się po przyjacielsku i dołączyliśmy do reszty. Nagle Tom i Pierre zapalili świece. Trzymali je ręce, w pewnej chwili świeca Pierre’ a zgasła. Nie wiem jak to się stało, ale zemdlałam. Zemdlałam z przerażenia, na myśl, że Pierre jak ta świeca zgaśnie, tak jak na moim śnie …. ################################################# Wyczerpuj ąco długa, prawie 2 strony A4 w wordzie ![]()
KYANE-STORY 30/06/2006 13:32:41 [Powrót] Zakomentuj moją notkę :)
|
|||||||||||||||