Zobacz wszytkie serwisy JOE.pl
blogiblog4u.pl blogiblogasek.pl katalog stronwjo.pl avataryavatary.ork.pl czcionkiczcionki.joe.pl aliasydai.pl, ork.pl, j6.pl tapety tapety.joe.pl obrazkiobrazki na NK
Online: ---
zdrowie i choroby
Blog nie aktywny. Dodaj notkę aby usunąć tą informację oraz reklamy w treści bloga
15. Sny

Kręta droga do prawdziwej miłości ...



menu

  1. Strona Główna
  2. Dodaj do Ulubionych

księga gości

  1. Ksiega Gości
  2. Dodaj do Księgi

Mój profil

Mam na imię Gabriela (Gabi, Gabrynia) mam 13 lat. Mieszkam w Wieliczce, mieście niedaleko od Krakowa. Ten blog jest poświęcony opowiadaniom o TH, w których się nie zakochałam, ale trawię nawet ich muze. To co jest tu napisane jest fikcją, więc proszę nie zwracajcie mi uwag, za to, że wypisuje bzdury :)

mój avatar

archiwum

    2006
    Sierpień
    Lipiec
    Czerwiec
    Maj

linki

    blog Mandy
    całkiem fajny blog
    również fajny blog

ulubieni



Licznik odwiedzin

Zajrzało tutaj już 13315 osób

Powered by blog 4u

15. Sny

Bez zbędnych wstępów new nocia
#######################################################
A w niej było napisane :
„Wybacz mi mój promieniu słońca, świetle w ciemności, gwiazdo na niebie”
Jean Pierre
Byłam trochę wzruszona tym, że w taki piękny sposób mnie przeprosił. Chwilę poleżałam myśląc o istnieniu życia, ludzi… czyli bzdurnych filozofiach i wyjaśnieniach zdarzeń, a potem istny koszmar dla personelu szpitala. Mianowicie, przy każdym łóżku jest taki pilot z piętnastoma guzikami, wciskałam każdy po kolei . Zjawiło się 15 kretyńsko ubranych babek i każda po kolei zadawała swoje pytanie : co chce pić, jeść, czytać, jakie chce kwiaty, jaki film chcę obejrzeć itp.. Klikałam te guziki po kilkanaście razy, a personel był już nieźle wkurzony. Chodzili i chodzili, aż w końcu zawołali lekarza, który mi powiedział:
- Niech pani przestanie się tak głupio bawić, to wcale nie jest śmieszne !!! Denerwuje pani tylko personel obsługowy, co wcale nie jest wskazane!
- No to niech mnie pan stąd wypuści, ja się tu nudzę!!! – powiedziałam nieźle wkurzona i pokazywałam swoje humory
- To czemu pani nie korzysta z dostępnych usług, nie ogląda filmów, nie czyta gazet, książek?? – pytał pretensjonalnie lekarz
- I pan pewnie myśli, że ja Kyane Mage, będę tracić swój bezcenny czas na robienie głupot, które przynoszą radość wieśniakom ?? Albo mnie facet wypuścisz albo i tu mam całą masę możliwości wyrobię ci opinię, której nikt nie zdoła podważyć ! – Wrzeszczałam na głupiego lekarza, który najwyraźniej nie był szczęśliwy całą tą sytuacją
- Dobrze, dobrze … - mówił spokojnym cichym tonem, który najwyraźniej miał go uspokoić, poczym wyciągnął kartkę i przyłożył ją do ściany i zaczął coś nerwowo pisać, pisząc m ryczał co chwilę pod nosem coś w stylu „gwiazdeczka cholerna” lub „współczuję jej innym lekarzom” . Podsunął mi kartkę z długopisem pod nos i rzucił tylko krótkie „podpisz” w moją stronę. Przeczytałam szybko ową kartkę, którą było zwolnienie. Podpisałam ją szybko. Ubrałam się równie błyskawicznie, poczym zadzwoniłam ze swojej komórki po taxi. Przyjechałam do domu, wzięłam szybki prysznic i poszłam spać. Miałam dziwny sen. Było ciemno. Ja chodziłam w mgle i zgubiłam się w ciemności. Nagle pojawiły się dwa światła obok siebie. Wyglądały jak Pierre i Tom. Podeszłam do obydwu świateł i stałam w równej odległości koło nich. Nagle światło - Pierre zgasło, a ja hm trudno powiedzieć jakby paliłam się w Tomie. Obudziłam się dosyć gwałtownie. Wstałam z łóżka wzięłam kolejny prysznic, wypiłam szklankę wody i zorientowałam się, że jest piąta nad ranem. Byłam niewiadomo czym zmęczona i tak po prostu zasnęłam w fotelu. I znów przyśnił mi się dziwny sen. Byłam na środku oceanu, po prostu leżałam . Jakieś sznury oplatały moje ręce, a nad głową latały kruki. Byłe przywiązane do owych sznurów i ciągnęły mnie w stronę wiru. Nagle niewiadomo skąd przyleciał sokół i jastrząb. Miały na sobie obróżki . Sokół miał śnieżno-diamentową, a jastrząb zielono- szmaragdową. Obydwa ptaki miały w pazurach po jednej obrączce z kamieniem w kolorze swojej obroży. Dwie grupy kruków „rozrywały” mnie ciągnąc w przeciwne sobie strony. W skutku tego rozrywania zamieniłam się w pół jastrzębia- pół sokoła . Kruki pociągnęły mnie za sobą w stronę obu ptaków. Szmaragdowy ptak zginął w głębi oceanu, a wraz z nim moja jastrzębia połowa. Wszystkie kruku pofrunęły w różne strony świata, a ja stałam się sokołem i odfrunęłam ku słońcu z diamentowym ptakiem. Obudziłam się na podłodze koło lampy. Była 12. Aż tle spałam. Wzięłam kolejny prysznic. Zjadłam dwa zielone jabłka, ubrałam się i wyszłam do redakcji gazety CAPELLA. Miałam mieć przeprowadzony wywiad, ale jak się okazało straciłam czas. Zrobiłam małą aferę, poczym wyszłam i skierowałam się do centrum handlowego. Wstąpiłam do apteki. Kupiłam tam chyba tonę różnych pierdol, sama nie wiem po co. Wpadłam błyskawicznie do drogerii i też kupiłam jakieś różne rzeczy i tak praktycznie po wszystkich sklepach chodziłam. Na jednym z korytarzy w centrum handlowym spotkałam całą paczkę, mianowicie Tokio Hotel, Pierre ,Andreya , Karie, Lana i jeszcze jakaś blondyna i jakiś blondyn. Przyspieszyłam trochę i wyminęłam ich szybkim krokiem. Niestety swoimi włosami musnęłam Toma i spadła mi z włosów spinka. Ten zaczął wołać :
- Zgubiłaś spinkę, zaczekaj !!
- Mam takich dużo, chcesz, to weź sobie ! – pozwiedzałam zapominając o tym, że wszyscy znają mój głos. Popędziłam w stronę wyjścia i wsiadłam do taxi. Pojechałam do siebie do domu. Jadąc obróciłam się, a przed centrum stał Tom. Jego wyraz twarzy był całkiem zmartwiony, do czasu gdy przyszła Andreya i pocałowała go namiętnie w usta. Byłam trochę wkurzona, ale czemu, przecież kocham Pierre, a może mi się tak tylko wydaje. Gdy dojechałam do domu, wzięłam prysznic, przebrałam się ze swoich „ciężkich” ciuchów w czarne szorty i górę od bikini, poczym nalałam sobie soku i chwyciłam w rękę zielone jabłko i wyszłam do ogrodu się poopalać. Leżałam sobie na leżaku i myślałam o swoich snach, jakie mają znaczenie „ Przecież w każdym z tych snów Pierre ginął, a ja byłam z Tomem, to nienormalne !!” usiłowałam sobie wytłumaczyć czy tak naprawdę kocham Pierre’ a i co ma z tym wszystkim wspólnego Tom. Wpatrywałam się w chmury w kształcie trzech serc. Jedno z tych serc rozmazało się i pozostały tylko dwa. „Psychika mi nawala” – myślałam . W pewnej chwili ktoś zadzwonił do furtki . Wstałam z leżaka i z jabłkiem w ręku ruszyłam w stronę bramki. Za nią stało TH, Pierre, moje przyjaciółki, i jakaś „blondyńska” parka. Przywitała mnie Andry ( czyt. Andri) :
- Kyane, czemu nie mówiłaś, że wychodzisz ze szpitala?
- Nie wiem, jakoś tak wyszło – powiedziałam obojętnie wpuszczając grupkę do ogrodu. Weszłam do domu i wyciągałam krzesła, poczym obojętnie powiedziałam – usiądźcie. – nadał wyciągałam krzesła . Nagle ktoś złapał mnie za rękę i powiedział :
- Nie przemęczaj się, sam przyniosę – to był Pierre, tak kochany Pierre, nie wiedziałam nigdy co do niego czuję
- Przecież się nie męczę, usiądź z innymi. – powiedziałam zupełnie obojętnie
- Kyane … - usiłował coś powiedzieć
- Siadaj, pogadamy później – przerwałam mu i to mówiąc wyciągnęłam pierwszy raz komplet ogrodowy na polko. Przyniosłam 6 soków i 9 szklanek oraz rożne przekąski. Weszłam do domu i dyskretnie wyszłam tylnym wyjściem za dom, w ulubioną część mojego ogrodu. Była tam kilkuosobowa huśtawka, karton soku o smaku czerwonej pomarańczy i szklanka. Usiadłam, nalałam sobie trochę soku i zaczęłam delikatnie się bujać. Nikt nie wiedział, że tu jestem, nikt nie znał mojego domu. Nagle ni stąd, ni zowąd przyszedł Bill, Bill Kaulitz . I powiedział cicho :
- Ja chciałem cię przeprosić, gdybym do ciebie wtedy nie zadzwonił to by się nie stało !! – powiedział, a z jego oka potoczyła się jedna samotna łza, mała łezka
- Nie masz za co, gdybym nie zadzwoniła na policję … nie potrafię rozmawiać z twoim bratem, myślę, że wszyscy radzą sobie lepiej w pokojowych rozmowach z Tomem – i tu pierwszy raz zaśmiałam się do Billa , ale ten śmiech był blady, na tyle blady by nie był zbyt szczery, lecz w pewnym sensie wyrażał moje uczucia, więc był szczery. Uścisnęliśmy się po przyjacielsku i dołączyliśmy do reszty. Nagle Tom i Pierre zapalili świece. Trzymali je ręce, w pewnej chwili świeca Pierre’ a zgasła. Nie wiem jak to się stało, ale zemdlałam. Zemdlałam z przerażenia, na myśl, że Pierre jak ta świeca zgaśnie, tak jak na moim śnie ….
#################################################
Wyczerpuj ąco długa, prawie 2 strony A4 w wordzie

KYANE-STORY 30/06/2006 13:32:41 [Powrót] Zakomentuj moją notkę :)

|| Kari ||
uff........ale długa. Az mnie oczy bolą od czytania :).
|| brak www || data: 4/07/2006 11:40:08
w3cache.zetosa.krakow.pl || IP: 89.171.132.10
|| Aisha ||
siema
czekam na kolejną notkę
|| brak www || data: 1/07/2006 19:41:10
abne115.neoplus.adsl.tpnet.pl || IP: 83.7.250.115
|| andrea ||
czekam na new
|| brak www || data: 30/06/2006 19:42:21
deflektor.betanet.pl || IP: 194.150.100.34
|| andreya ||
czekam na new
|| brak www || data: 30/06/2006 13:45:46
deflektor.betanet.pl || IP: 194.150.100.34
|| andreya ||
jupi,pierwsza komentuję
|| brak www || data: 30/06/2006 13:44:21
deflektor.betanet.pl || IP: 194.150.100.34